Deszczowy wieczór
Na zegarku była 18. Na zewnątrz silnie padał deszcz, co pogarszało moją ochotę na cokolwiek nie związanego z położeniem się do łóżka i zaśnięciem. Nastawiłam czajnik na n-tą kawę. Kiedy piłem aromatyczny napòj, nagle zadzwonił telefon:
-Halo?
- Cześć Łukasz! Co będziesz robić o 20-tej?
- Nic.
- A co powiesz na ruszenie do kina na „Bajecznie bogaci Azjaci"?
- Ok, spotkajmy się pod blokiem o 19:30.
To była Tazja, moja przyjaciółka z osiedla.
Czekając na domofon, zadzwoniłem po taxi. Była punktualnie. Pocałowała mnie na powitanie.
Film był bardzo dobry, ciekawy. Dużo zwrotów akcji, historii miłosnych i pięknych widoków.
Po filmie Tazja i ja zgłodnieliśmy... Wybraliśmy więc tajską restaurację. Obsługa była pod wielkim wrażeniem mojej znajomości języka tajskiego. Wzięliśmy Som - Tam Pet - Mac (sałatkę z zielonej papai, pikantną). Tazja była zafascynowana wieczorem. Mnie też wróciły humor i witalność.
I tak miło spędziliśmy czas, mimo deszczowej pogody.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz