Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #opowieści. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #opowieści. Pokaż wszystkie posty

25.11.2021

Przemiana życia Cecylii

Dawno, dawno temu po Bieszczadzkich lasach jechała karoca zaprzężona w cztery konie. W tej karocy prowadonej przez woźnicę, siedzieli książe Gytold i księżniczka Cecylia.
 Nagle, karoca się zatrzymała. Po 5 minutach postoju książęca para zaczęła pókać do woźnicy. Niestety, na próżno. Książe otworzył drzwi karocy i się wychylił. Zobaczył woźnicę z wybitymi pięcioma strzałami z łuku. Chciał coś powiedzieć, ale po chwili osunął się na drogę że strzałą wbitą w głowę. Księżniczka zaczęła krzyczeć, lecz na próżno. Łucznicy wyrwali z zawiasów drzwi karocy i jeden z nich wziął na ramię rozdygotaną Cecylię, która nie przestawała krzyczeć i wierzgać nogami.
_ Spokojnie, bo inaczej dostaniesz w koronę! - ostrzegł jeden z nich.
Roześmieli się wszyscy.
- Nie będziecie mi rozkazywać! Ja jestem księżniczką, a nawet królową! - odpowiedziała obużona.
- Możesz zostać Królową Złodziei, tylko przestań się wyrywać! - zapowiedział rzezimieszek, który wyglądał Cecylii na przywódcę.
Szli tak, i szli zagłębiając się w coraz głębszą gęstwinę mrocznego lasu. W końcu weszli do jakiejś chaty, gdzie rzezimieszek póścił Cecylię i wylądowała na słomie. 
- Zostaniesz tutaj, aż nie przyzwyczaisz się do nowej rzeczywistości - rzekł sucho i zatrzasnął drzwi.
Cecylia się rozpłakała. Łkała tak przez 3 dni i 3 noc. 4 - ego dnia nie miała już czym płakać, więc się uspokoiła. Wtedy przybył do niej Król Złodziei i przyniósł pucharek z wodą.
- Napij się i obmyj. Jestem Bir Bir - wyciągnął do niej rękę. 
Zaczęła żłopać wodę, bo od 4 dni nie miała niczego w ustach. Gdy już zaspokoiła suchość, zaczęła:
- Znalazłam się w nowej sytuacji i nie wiem co mam robić...
- Nigdy nie próbowałam.
Bim zaprowadził ją na strzelnicę
- Masz tu łuk i strzałę. Naciągasz łuk, celujesz i wypiszczasz strzałkę. Spróbuj.
Cecylia zrobiła tak, jak poinstruował ją Bim Bim. Trafiła w sam środek tarczy.
- No, to był strzał w dziesiątkę! - Bim nie mógł wyjść z podziwu. Podobnie jak Cecylia.
Wkrótce Cecylia stała się mistrzynią królową łuku. Zasmakowała życia z Bim Bamem i jego kompanią.
Większość królowych może jej zazdrościć przemiany życia.

Koniec.

16.05.2021

Lukas wśród piramid

 

Lukas wśród piramid

Gdy wreszcie skończyła się pandemia koronawirusa, Lukas z przyjaciółmi pojechali na dwutygodniowy obóz na Pustynię Błędowską.

- Kawał p8aszczystej pustyni! - powiedział Paweł, przybijając słupek w piasek. 

Wkrótce namiot wzbił się w górę tworząc schronienie przed wiatrem i piaskiem. 

- No, w takim wigwamie, to człowiek odzyska siły! - uśmiechnięty od ucha do ucha Paweł postawił namiot i wszedł do środka. W sumie, w dwóch namiotach znalazło się 10 osób, po równo kobiet i mężczyzn. Nadszedł wieczór i noc.

O północy, Karolinę i Piotra obudziły szmery... Wyszli więc, przed swe namioty i ujrzeli żywą mumie! Oddalała się na wschòd. Nie chcieli budzić ekipy, więc powrócili do tematu przy śniadaniu.

- Wiecie co, z Piotrkiem widzieliśmy mumie w nocy! - zaczęła Karola.

Reszta ekipy nie mogła w to uwierzyć. Więc, wszyscy poszli na rekonesans w głąb pustyni. 

I tam, z nikąd, wyrosły 3 piramidy, tworząc trójkąt równoramienny.

- I co, teraz nam wierzycie? - spytali.

- Tak, oczywiście. - odpowiedzieli poważnie. 

Niebacząc na zagrożenie, Lukas poprosił Pawła o zrobienie sobie zdjęcia wśród piramid. I wtedy właśnie, dostali "gęsiej skórki"... Gdyż wejście pierwszej piramidy otworzyło się i wyszła najprawdziwsza mumia.

Niektórzy przetarli oczy, inni szczypali się po rękach. Ale to nie był sen, to była prawda.

- Uciekajmy! - przerażona Justyna już zamierzała czmychnąć, gdy mumia przemówiła:

- Nie bójcie się! Ja też chcę mieć zdjęcie... - lamętującym głosem. 

Ze zdumienia powiększyły się im oczy, a Lukasowi "szczękaa opadła" na piasek. Wszystko ze zdumienia. Ale spełnili prośbę mumii. 

Mumia uradowana zaprosiła całą ekipę do wnętrza piramidy. Było ciemno, nïc nie było widać. Oświetlili wnętrze czołówkami i ujrzęli samo złoto:

Złoty sarkofag, złote ściany, sufit, podłogę... wszystko lśniło złotem! 

Mumia oprowadziła ich po trzech piramidach, a potem urządziła im imprezę! Rozbłysnęły różnobarwne światła, z sufitu wyłoniły się głośniki, z których dj Mumia puściła dyskotekową muzykę.

I tak dwa tygodnie minęły im - jak mrugnięcie powiek - w miłym, starożytnoegipskim toważystwie.

Później, niestety, musięli się pożegnać z mumią... Ale obiecali, żebędą częściej odwiedzać Pustynię Błędowską. Co więcej,polecą to miejsce wszystkim internautom, bo:

"Super imprezy, w trzech piramidach!"


Koniec (i początek :-D)

4.02.2021

Zamach stanu w wykonaniu Korlenów

 

"Zamach stanu w wykonaniu Korlenów«


Obyczajem Korlenów było zabijanie. Zabijanie z premedytacją. Zabijali zawsze o ustalonej godzinie. Najczęściej o północy..

- Beny, to kogo dziś kropnîemy? - spytał Rolphy celując do wyimaginowanej postaci na papierze z pistoletu ASGD 60. Strzelił z odległości 500 metrów. Trafił w sam środek.

Beny nie mógł wyjść z podziwu.

- Rolphy, jesteś najlepszym strzelcem, jakiego znam! - pochwalił kolegę. - Zrrobimy zamach stanu i zastrzelimy prezydenta Alena McCrackena, podczas obmyślania planów na następny dzień! - pòwiedział Beny ładując swój pistolet. 

Wieczorem Rolphy siedział na dachu równoległego budynku i celował w otwarte okno sypialni prezydenckiej. Światło było wyłączone i żaden ruch nie był rejestrowany. 

Zapalił papierosa. Jego miętowy smak go orzeźwił i pobudził do działania. Zakaszlał i czekał, Beny wyposażył się w lornetkę wojskową Blackfire Zoom 10 - 30x50 i był Rolphy' ego "oczami". 

Po pięciu minutach, chyba najdłuższych w ich życiu, światło się włączyło i do sypialni wtoczyli się prezydent Alen i prezydentowa Ritha. McCracken zbĺiżył się do okna, w celu zmknięcia, gdy nagle, padł w tył. Pierś miał zakrwawioną. Ritha pochyliła się nad ciałem męża i dostała strzał w tył głowy, w potylicę..

- Rolphy, ruchy! - krzyknął Beny i zaczął biegnąć w stronę wschodniej ściany pogrążonej w mroku, a następnie spuszczając się w dół. Rolphy zrobił to samo 3 sekundy później.

Policjanci zajęli cały pałac prezydencki, podczas gdy zabójcy w szybkim tempie wmieszali się w tłum oszołomionych ludzi.

Po 10 minutach jechali nocnym autobusem, ubrani w czarne marynarki, czarne spodnie, okulary w tym samym kolorze i buty stonowane. Nie odzywali się do siebie. Słuchali Travolty w radiu. Nagle, wybiła 2. Radiowe wiadomości podały, że był podwójny zamach stanu. Sprawcy/sprawców nie znaleziono..

Bracia Korlenowie cieszą się wolnością!  

Więc uważajcie, żeby i Was nie kropnęli!


Koniec.

29.08.2020

Noc nieprzespana


"Noc nieprzespana"

Miałem spać, ale nie śpię. Zmieniłem tak nagle zmieniłem zdanie,
gdyż właśnie tej nocy wyznaczyłem sobie zadanie:
Chcę napisać rymowane, miłosne opowiadanie,
i dostać drugie śníadanie, a później drugie danie.
Już myślałem, czy by nie oddać się w objęcia Morfeuszki/Morfeusza,
Gdy na Messangerze napisała do mnie bratnia dusza:
"Zapraszam Cię do siebie za godzinkę na drinka.
Podpisano: Twoja Karinka".
Ubrałem więc, maskę na swoją facjatę i wyszedłem na wirusów jatę! (Covid-19).
Przywitaliśmy się z Karinką - łokciami
i wypiliśmy pyszne drinki - ustami.
Pożegnaliśmy się tak samo i... już było rano!

28.08.2020

Od słoni do miłości, jest bardzo blisko

Dziś rano, Lukas znalazł się w Old Town Cafe Bangkok. Zamówił sobie baguette sandwiches i podwójne espresso. Jedząc i popijając, czytał Bangkok Post. Na pierwszej stronie jego oczom ukazał się artykuł:
"Przyznano kaucję" - Sąd karny zatwierdził wniosek o zwolnienie za kaucję dla dziewięciu osób.
Kolejny artykuł: 
"Sieć została przerwana" - chodzi o rusznikarza, samouka i dwóch wspólników aresztowanych za produkowanie karabinów i sprzedaż ich on - line klientom w 39 prowincjach
oraz "Zainfekowana dziewczyna Malezyjczyka została oczyszczona z choroby Covid - 19".
Nagle, do kawiarni weszła piękna dziewczyna, Tajka. Ponieważ nie znalazła wolnego stolika, podeszła do stolika przy którym siedział Lukas z pytaniem:
- May I side down here? - starając się zrobić minę zdziwionej. 
On skinął głową, składając gazetę i uśmiechając się szczerze. 
Ona zamówiła Kho-Tom i ice coffee. 
Po krótkiej rozmowie w języku angielso-tajskim, Lukas poznał jej imię: Sara, jest ode niego młodsza o rok, lubi czytać książki, opiekować się słoniami i interesuję się modą. 
Jest niska, ubrana w satynową mini. Na jej twarzy często gości uśmiech. 
Po śniadaniu postanawiają pojechać do miejsca, gdzie Sara opiekuje się słoniami.
- Zapoznam Cię z pewną, słonicą - oznajmiła prowadząc do słoniowej stajni. 
Song (2), tak na nią wołano, brała właśnie kąpiel w sztucznym jeziorze. Na widok opiekunki - a może Luksa? - Song zrobiła "wodospad" trąbą.
- Też się cieszę, że Cię widzę - powiedziała Sara - Chcę Ci przedstawić Lukasa.
Na trąbie słonicy, wysoko, Lukas położył prawą dłoń. Song, jakby go zaadorowała.
Po kąpieli, słoń wytarzał się w błocie. Jak to wytłumaczyła Sara, to po to, żeby chronić się przed insektami. Błotko też działa jako filtr UV,
Lukas, dowiedział się jeszcze wiele ciekawych informacji o słoniach.
Nagle, Sara i Lukas, poczuli do siebie "miętkę" i się pocałowali. Lukas spytał, czy chcę być jego dziewczyną. Kiwnęła głową, zgadzając się.
Chodzili na randki, kąpali się w morzu/basenie, na dyskoteki itp. 
Miłość kwitła jak czerwona róża. Nie raz pokazywała kolce. Oni jednak, jak doświadczeni ogrodnicy, nie łapali się nich, żywiąc do siebie uczucie miłości.

Koniec!

17.08.2020

Zabójstwa na Węgrzech


"Zabójstwa na Węgrzech"

W niektòrych wsiach na północ od Dunakeszi, ktoś w bestialski sposób morduje ludzi. Jego głównym cele są przeważnie młode kobiety, w wieku 16-20 lat.
Francine Sooro, agentka polcji przybywa z Eger do Dunkeszi, aby zająć się tą sprawą.
- Agentka Sooro, miło poznać! Agent Gyula Kavács, razem zajmiemy się tymi zabójstwami - uśmiechnięty od ucha do ucha młodszy agent śledczy wystawił przyjaźnie rękę.
Francine się "ugotowała". Co on sobie wyobraża?! 
- Uśmiechy są nie na miejscu, agencie Gyula. - przywołała go do przytomności, po czym spytała
 - Co wiemy o tym zabójcy?
- Właściwie, to nie wiele. Tylko tyle, że morduje nocą, a ofiary zostawia przeważnie w parkach, na ławkach. - odpowiedział Kovács poważniej.
Sooro zamyśliła się.
- Ustawcie kamery w wioskowych parkach! Nie ociągajcie się, do wieczora kamery mają być zainstalowane i włączone. Co najmniej jedna w każdym parku. Ochrona policyjna mam nadzieję, że pilnuje, 24h /dobę? -  chciała się upewnić.
- Nie... To znaczy, parki są strzeżone od świtu do zmierzchu przez policjantów. Później zamykamy...
- Czy wy macie problem z głową?! - zbulwersowała się Francine, po czym kóntynuowała - Każdy, zwłaszcza morderca, może się dostać do parku nocą, wspinaczką po ogrodzeniu okalającym park! - Sooro przemówiła gliniarzom do rozsądku.
Już tego samego dnia, policja rozlokowała monitoring  przy każdej bramce do parku i zwiększyła siłę ochrony.
Agenci Sooro i Gylua ochraniali park Katanadom. 
O 19 - tej nic się nie działo.
O 20 - tej też nic.
21 - a cisza. 
Gylua ziewnął i żeby nie usnąć, wlał w siebie napój energetyczny. Francine wypiła łyk kawy.
Dopiero o 23:30 wyłoniły się dwie postacie:
Pierwsza trzymała drugą pod pachę. Mężczyzna na oko po 50 - tce, kazał dziewczynie (15-17) tak, jak przypuściła Sooro, wspiąć się po ogrodzeniu parku.
Agenci po cichu zrobili to samo.
- A teraz rozbieraj się! - rozkazał.
Dziewczyna posłusznie wykonywała wszystkie jego polecenia.
- Dlaczego nie stawia oporu? - spytał Kovacs.
- Myślę, że dał jej metę, bądź inny narkotyk.
Facet, musiał się napatrzeć. Wyjął aparat i zrobił zdjęcia. Potem z kieszeni wyjął nóż i już chciał zadać cios dziewczynie, gdy z krzaków wyszli agenci Francine i Gyula:
- Rzuć broń! Jesteś osaczony i najrozsądniej dla ciebie, byłoby się poddać - zaczęła pertraktację Sooro. 
- Akurat! - szatańsko się roześmiał - Chcę 10 milionów $ i prywatny helikopter, albo... ona zginie! - zagroził i przytknął nóż do jej gardła.
Agent Kovács przejął negocjację. Kompletnie zmienił temat i spytał, jak mu było w podstawówce. Zaczęło się długie, monotonne gadanie.
Kovács wywnioskował, że nie było kolorowo. 
Francine zakradła się od tyłu, gdy Gylua konwersował. Sooro dała komendę głosową Kovácsowi i ten wystrzelił. Facet, odrzucił nóż i trzymając się za rozkrwawione oko, położył się na trawie, wyjąc z bólu. Gylua go obezwładnił, a Fracine wypowiedziała prawa jakie go obowiązują (m. in. Prawo milczenia). 
I tak agenka Sooro z agentem Kovacsem zatrzymali groźnego, węgierskiego zabójcę.
Agentkę Francine Sooro i Agenta Gyula Kovácsa złączyło jeszcze nie jedno mroczne mordestwo, które udało im się rozwikłać.
Najważniejsze, to działać razem w zgodzie.

Koniec!

5.08.2020

Skutki łakomstwa


Rankiem, po burzy słońce pobłyskiwało na wilgotnych liściach. Aparatka Alicja otworzyła bombonierkę czekoladek w ogrodzie. Rodzice Ali jeszcze spali, gdy ich córeczka wyszła przed dom i zjadała czekoladki wsmarowując paluszki w piżdżamkę, włosy i ciałko bardzo się przy tym śmiejąc. Normalnie, radość po pachy! 
Nie dając nic po sobie poznać, weszła do domu, włączyła telewizję i oglądała tv. 
Wkròtce rodzice wstali
- Dzień dobry kochanie, co byś zjadła na śniadanie? - spytała mama wkraczając do pokoju dziennego.
- Nic, zupełnie nic! - odpowiedziała niewinnym głosikiem Alicja, dalej oglądając ten sam film. 
- A może Twoje ulubione płatki na mleku?  - zaproponowała otwierając lodówkę - A gdzie są czekoladki? - spytała zdumiona. - Ale, chodź tu szybko! - głos matki uległ diametralnej zmianie, transformacji.
Chcąc, nie chcąc musiał podnieść się z kanapy i wyznać mamie całą prawdę. 
- A co zrobiłaś z papierkami i pudełkiem? 
- No, są tam... - wskazała na ogród. 
Rzeczywiście, pudełko leżało nieopodal na trawie, a papierki porozrywane na różach.
W matce i ojcu wezbrała złość
- Marsz do pokoju! I szlaban na komputer i telewizję - rozkazali.
Ala trzasnęła drzwiami pokoju i się rozryczała. Plazmastyczny płacz jednak rozpoczął się dopiero, gdy ojciec wkroczył do jej pokoju i dał jej w skórę pasem. Łkała do wieczora w poduszkę, tudzież w pluszowego misia Teddy' eg będącego jej jedynym przyjacielem w trudnych chwilach. 
Nagle, około 20 - tej płacz się uspokoił. Rodzice pomyśleli, że usnęła. Nic bardziej mylnego... Uciekła przez okno, zasłaniając zasłony.
- Ufff... Wreszcie się uwolniłam od starch! - ucieszyła się Alicja idąc na przystanek MPK i wsiadając do autobusu nr. 713. Oczywiście, zabrała ze sobą Teddy' ego. 
W autobusie nie było żadnych jej rówieśników. Były 4 starsze dziewczyny, żujące gumy, słuchające głośno rapu i mówiące co drugie słowo na k..., chłopak zasłuchany w bezprzewodowe słuchawki i jeden starszy pan. Po przejechaniu 10 przystanków, Ala opowiedziała mu całą prawdę.
On w6słuchał ją i zaoferował przyjaźń. Zgodziła się. Miał na imię Antonio, tak się przedstawił. Był ubrany w spłowiałą marynarkę, szare spodnie  i czarne pół buty. 
- A pan gdzie jedzie? - spytała Ala.
- Hmmm... Interesujesz się lalkami? - odpowiedział pytaniem.
- Yhm.
- Zabiorę Cię w pewne miejsce - podał jej rękę. Była dużo większa od jej rączki, w dodatku miała zmarszczki. Alicji przyszło na myśl, że to pieczone jabłko. Chwyciła jego dłoń i autobus się zatrzymał. Wysiedli i przeszli 300 metrów. Tam znajdował się teatrzyk lalek. Pan Antoni miał klucze, którymi otworzył i zaświecił światło.
Wówczas ujrzęli wielkie skupisko różnobarwnych lalek.
- Łał, ale piękne laleczki! - zachwyciła się dziewczynka.
Pan Antonio włączył lalki w ruch, a Ala oniemiała. Były przecudne.
Rodzice w końcu znaleźli Alicję, przeprosili za swoje zachowanie i przyżekili poprawę.
Ala im wybaczyła, ale pod warunkiem, że:
Będzie mogła tu przyjeżdżać na przedstawienia. 
Alicja jeszcze nie raz wykręcała numery.
Koniec!

12.05.2020

W Krakowsskim pyle


"W krakowskim pyle"

W krakowskim pyle pod  ulicach latają różnobarwne motyle.
Co więcej w ogródkach dojrzewają daktyle, ale to chyba bardziej zdarza się w Chile.
I te motyle w wydychanym powietrzu mają promile!
Od latarni do latarni w bezładzie latają,
i o trzeźwości zapominają....
...Aż w końcu człowieka w masce zobaczyły i się zdziwiły.
Z miejsca wytrzeźwiały i stroniły od gorzały!





autor: MuzunguOrlik

15.08.2019

Nie zapomniany dzień Lukasa

"Niezapomniany dzień Lukasa"

- Jutro, o 11 w "Nuta Cafe" - usłyszałem w słuchawce telefonicznej - Do zobaczenia! - to była Grace, znajoma mojej znajomej Ann, ktòrą poznałem w czasie wakacji.
Jutro, nadeszło w oka mgnieniu. Do 11 - tej było jeszcze kilka godzin, więc wstąpiłem do kwiaciarni. Kupiłem 3 tulipany. Ich czerwień aż raziła w oczy. Do "Nuta Cafe" zdążyłbym w pięć minut, więc zatrzymałem się w parku. I tam właśnie zostałem naocznym świadkiem kraddzieży, a potem morderstwa! (zabòjstwa). Facet na oko 175 cm, w kominarce ukradł biznesmennowi walizkę i zaczął uciekać. Złodziej się nie domyślił, że biznesmann ma pistolet, z ktòrego - celnie - wystrzelił...
Policja nadjechała po chwili. Z parku wydostałem się wpinaczką po murze ròwnoległym wyjściu.
W "Nuta Cafe" byłem 10 min. przed 11. Grace na szczęście spòźniła się nieznacznie.
- Cześć Lukas! Dzięki za kwiaty - powąchała - Co się stało? Wyglądasz jakbyś co najmniej ducha zobaczył! 
- Może nie ducha, ale widziałem kradzież i morderstwo! - wycedziłem przez zęby poważnie .-Więcej dowiesz się w wieściach. 
Grace zmieniła temat
- Grają w kinach nowy film "Romanz", może się wybierzemy? - zapytała masując mi ramiona. 
- Z chęcią się zrelaksuję, w miłym towarzystwie. - odpowiedziałem  uśmiechając się. 
"Romanz" okazał się wciągającą komedią romantyczno-sensacyjną. Zapomniałem o przedpołudniowym zajściu i się wyluzowałem.

Koniec.

Nowy blog:

 https://muzunguorlik02.blogpost.com/