Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #natchnienia Muzungu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #natchnienia Muzungu. Pokaż wszystkie posty

23.04.2025

Mord w księgarni

 "Mord w księgarni"


W Księgarni przy Rynku Głównym w Krakowie podejrzany typ wszedł  do Księgarni i nie mówiąc ani słowa, wziął książkę "zabójcza trucizna" i usiadł w rogu przy stoliku. Miał na sobie ciemne okulary i długi, czarny płaszcz. Nie rozebrał go. Z wewnętrznej kieszeni wyjął e papierosa, zaciągnął się nim i zagłębił się w tekście. 

Po dłuższej chwili, młodsza bibliotekarka Iwona G. zdobyła się na odwagę:

- Proszę pana! Tu nie wolno palić! - powiedział błagalnym szeptem. 

Faceta nakręcił ton jej głosu

- Bo co mi zrobisz?! Zadzwonisz po policję? - spytał ostrym basem. Po czym wyjął spod płaszcza maczetę i rzucił nią w pracownicę. Celnie.

Krew rozpryskała birko, fotel i 4 półki z książkami. Sprawca chwycił dowód zbrodni, książkę i wytarabanił się oknem. 

Miało to miejsce 13 Marca 2025 około 20.

W księgarni akurat nie było klientów . Wybicie okna wszczęło alarm, jednak kat wmieszał się w tłum przechodniów i powiedział sobie: To ujdzie mi płazem.

Wciąż było mu mało... Po zabójstwie w księgarni, wyłudził z Kreciego babnku przy pomocy maczety 100.000 złotych i poleciał helikopterem z wynajętym pilotem gdzieś, na koniec świata.


Koniec

21.04.2025

Natchnienie Muzungu:

 "Bronxowo udana nocka"


Na "Bronxie", w mieszkaniu w bloku, leżał sobie chłop na boku.

Nie spał, tylko leżał... i nic mu się nie chciało.

Nagle, ktoś zapukał do drzwi. Chłop pomyślał, że to mu się śni!

Gdyż stała tam - przed drzwiami - urocza, dziewczyna, blondyna,

która miała ochotę napić się wina. Lecz chłop nie miał wina, więc zrobił jej słodkie, mocnego drina.

Oczy wyszły jej z orbit i poczuła nieziemski bit!

Zaczęli tańczyć i tańcowali do rana, Taka nocka była "Bronxowo" udana!

29.01.2025

Jestem szczęśliwym uczestnikiem WTZ-ów

 Jestem uczestnikiem WTZ-ów i jestem szczęśliwy!

Jako rezerwista długo czekałem, aż się doczekałem.

Codziennie wstaje rano, by działać dłońmi w glinie.

A gdy nocka minie, po pierwszej adrenalinie,

Znów maluję glinką pierwsze wypalone materiały.

Wówczas gdy maluję, czuję się arcywspaniały.

Później przez nockę idą ponownie do ceramicznego pieca

Zyskują kolor, błysk i jest ogromna heca!

Sprzedajemy je później na stoiskach lub na Warsztatach,

Zarobione pieniążki wydajemy np. na zabawach

11.11.2024

"Szaleńczy wieczór na Phuket"

 6 years ago.... 🤣🤣🤣🤣🤣


"Szaleńczy wieczór na Phuket"

6 lat temu byłem w Tajlandii na niezwykłej, tropikalnej wyspie Phuket. Jechałem akurat na spacer na wózku elektrycznym. Wracałem ze spaceru do domu. Jako, że zachodziło słońce, fotografowałem ile wlazło. Był to bardzo romantyczny widok. Choć był wieczór, temperatura nieznacznie opadła z 32 na 30. Popatrzyłem w lusterko i... aż musiałem zahamować i przetrzeć oczy! Bowiem, wyrosły mi bajkowe wąsy koloru fioletowego 🤣 Nie miałem pojęcia jak to się stało, ale przejeżdżałem właśnie obok baru. Tajki, które mnie ujrzały, były zaskoczone i spodobałem się im. Więc, powiedziałem sobie:
- 1 Chang Beer jeszcze nikomu nie zaszkodził! - wszedłem, usiadłem przy barze i zamówiłem. Już pierwszy łyk zimnego piweczka orzeźwił mnie. Tajka zaproponowała grę w bingo! Zainsynuowałem, że jestem spłukany, ale ona chciała, żebym z nią zagrał dla czystej gry. Więc, grałem jednocześnie popijając napój bogów i rozmawiając w języku angielsko-tajskim. Dowiedziałem się, że jestem
คุณหล่อ (Lo) - po tajsku Przystojny 😊. Albo nawet bardzo przystojny. Ona zaś była piękna, albo nawet zabójczo piękna. Nazywała się น้ำ (Nam) - po tajsku Woda. Znienacka usłyszałem strzał z pistoletu. Obróciłem się, żeby zobaczyć kim jest strzelec i do kogo strzelił. Okazało się, że to był pojedynek gangu z policją. Strzelanina wdarła się do baru. Boss mafijny wziął น้ำ za zakładniczkę, mnie zaś walnął kolbą gnata w nos, tak, że przekoziołkowałem za bar. Zacząłem krwawić. Na szczęście była tam lodziarka - urządzenie do trzymania lodu - dzięki czemu w szybkim tempie zahamowałem krwawienie. Gangsterzy nie mieli szans, więc boss wycofywał się na zaplecze z น้ำ przytrzymując pistolet na jej skroni. Wtedy ja włączyłem się do akcji:
podkładając bossowi leżącą kulę pod nogi. Boss się przewrócił i stał się bezbronny. Wtedy komisarz วิ่ง (Wing) zakuł bossa mafii i wsadził do przyjechanej właśnie policyjnej furgonetki. Na sygnale pojechał na komisariat.
Komisarz วิ่ง podziękował mi za ujęcie bossa mafii i wręczył mi odznaczenie.
I tak zakończył się ten szaleńczy dzień.

5.08.2024

Opowieść Kaszëbska:

 "Opowieść Kaszëbska"

W Przywidzu od rana się chmurzyło, ale nie spadła ani kropla deszczu. Temperatura była też bardzo przyjazna: 24 stopni C.

Lukas z podgrupką przyjaciół z Kliki pojechał na plażę, nad jeziorem. Zmienił swój strój na spodenki (kąpielówki), ubrał pas pływacki i razem z opiekunem Julkiem wszedł wgłąb jeziornej wody. Wtedy Julian go póścił i zaczął sam pływać! Początkowo na brzuchu (pseudo-kraulem) później jednak  gdyż woda dostała się do jego ust - przez zgryz otwarty - zaczął się dławić i chcąc nie chcąc wypijał wodę. Wówczas obrócił się na grzbiet i po odkaszlnięciu pływał dalej! Trwało to pływanie dość długo, ale L. się - o dziwo - nie utopił! Co więcej, na brzeg wyrzuciła go fala, a on z "bananem na ustach" rzekł:
- Było super! Musimy to powtórzyć! - i "drzwi nienaoliwionej szafy", znów się otworzyły. 
Po plażingu Lukas był na zakupach. Kupił m. in. zeszyt 40-kartkowy.
Po obiedzie zaczął lać rzęsisty deszcz. Paweł otworzył zacięty zamek od portfela L. i manna posypała się po bruku. L. i P. zebrali jednak szybko monety i wsadzili je do nowo zakupionego portfela ze skóry (z kury). 
Paweł się położył na drzemkę, a Lukas zaczął pisać. Nie trwało to jednak długo, gdyż ktoś zaczął mocno stukać w drzwi
- Otwórzcie, a nie pożałujecie! - dobiegły ich uszu dwa słodkobrzmiące, kobiece głosy. Lukas otworzył, a tam stały Julka i Agniecha. Miały na sobie kwieciste kiecki do połowy uda, wieczorowy makijaż i sandały. W rękach dzierżyły browary i grę planszową Trefl 5 sekund (bez cenzury). 
- Hej! Chętnie z Wami zagramy, jeśli nie macie nic na przeciw...
- Jasne! Wbijajcie! - Lukas i Paweł byli bardzo chętni na grę w miłym towarzystwie dziewczyn. 
I zaczęli grać! Wciągająca gra obudziła Pawła, a wszyscy gracze zapomnieli poczuci czasu. 
Z nagla zaczęły piać koguty w sąsiednim gospodarstwie. Julia spojrzała na zegarek
- Słuchajcie! Jest 3:50! - zawołała odkrywczo. - Za godzinę, będzie wstawało słońce. W sumie moglibyśmy je podziwiać, gdybyśmy się zebrali...
Cała czwórka kiwnęła głowami i w szybkim tempie zaszli na plażę, gdzie w odpływającej wodzie jeziora stały dwa kajaki. Wsiedli do tychże kajaków i zaczęli wiosłować. Szło im to całkiem sprawnie. 
O 4:50 słoneczko zaczęło nieśmiało wzbijać się ponad linię horyzontu. Byli na środku jeziora. Kto miał aparat fotograficzny lub smarthphone, pstrykał ile wlazło. Fioletowe chmury - a nawet granatowe - złociste słońce, a wszystko odbite w falach Przywidzkiego Jeziora. Magiczna chwila. 
A po dwóch minutach, ktoś jakby zaświecił światło. W mgnieniu oka zrobiło się widno i ekipa powoli wracała do keji, a później na śniadanie.
W planach tego dnia, miała być wieczorna dyskoteka., więc L. z Pawłem poszli do dyskontu spożywczego w celu zaopatrzenia się w m. in. trunki na imprezę. 
Impra rozkręcała się od 21. Za konsoletą stał DJ Peterson. Grał "grube nuty": house, techno, dance itp. Dziewczyny były przygotowane na tańce i hulanki. A chłopakom w to graj! 
Mega imprezy i wszystko inne. I w takich klimatach szczęliwie, ale bardzo szybko minął ten obóz. 
Koniec opowieści, ale nie - mam nadzieję - kolejnych obozów 😆💖

30.05.2024

Wiersz M. O.:

"Sroczka syta i myszka cała"


Siedziała sroka na antenie, poszukując sygnału w terenie.

Nie znalazła go gdyż, po ziemi przechadzała się mysz.

Więc, pokazała sroczka pazurki i zleciała prosto do dziurki.

Myszka zaprosiła ją na czekoladowe rurki, ta schowała pazurki.

Mysz już zaczęła szykować jej siedzenie, kiedy przyszło wielkie zaskoczenie!

Sroka nie zmieściła się do dziurki, tylko obryzła sobie pazurki...

Poleciała na inne łowy i złapała: muchy, komary, gzy i osy.

Sroczka syta i myszka cała! 

20.12.2023

Sen o Tobie

 "Sen o Tobie"


Błagając o sprowadzenie się na Ziemie, szukałem Ciebie na arenie.

Niestety, nie udało to mi się, zacząłem spadać i... wylądowałem w mrocznym lesie!

I po tym lesie, echo mi niesie:

"Wyślij jej esemesa, by zadzwoniła do prezesa".

Tak zrobiłem i poczekałem.

...Po dłuższej chwili - wyobraźcie sobie Państwo mili -

rozkoszowałem się krewetkami w chilli z Tobą w tajskiej restauracji na romantycznej kolacji...

Potem poszliśmy na miłosny film do kina. 

...i podskoczyła mi adrenalina! Bo powiedziałaś, że takiej fajnej chłopinie 

Możesz wystawić superową opinie.

Więc, oświadczyłem Ci się bez żenady

... i polecieliśmy na Cyklady! 

6.09.2023

Skwar


"Skwar"


Od jutra zrobi się cieplej,

Od jutra zrobi się skwar.

Jestem bardzo zadowolony

Będę opalał się bez miar!

Pić będę tylko nektar! 

I nie będę patrzył na zegar! 

Teraz położę się spać, 

By rano - nie za wcześnie - wstać.


9.06.2023

Wiersz dla N. N.

 "Wiersz dla N. N."


Od dnia pierwszego cserwca, pewna dama wkradła mi się do serca.

Wypełniła mi wszystko, nawet przeszła mi ochota na tańce disco...

Tylko ona - tak pomyślałem sobie.

I więcej nic nie zrobię! (nie będę szukał już więcej dziewczyny).

Jednak los zrobił mnie w konia, bo zajęta okazała się ôna...

I znowu szukam sobie baby, a znajduje tylko "żaby"...

2.11.2022

Pewnego razu w kuchni"

 

"Pewnego razu w kuchni"


Pewnego razu w kuchni stołownicy usiedli smutni.

Bo w sali zabrakło wódki i wszyscy pobiegli do studni.

(w tym czasie...)

Tosty uciekły z tostera, kucharka zakleła: cholera!

Bo jeszcze zabrakło żółtego sera.

...i Budwaisera dla zawodowego boksera. 

Po reżysera przyjechała garsoniera

...i pojechał po tresowanego ogiera.


Kończę już tą rymowankę dziwną

I idę sobie na piankę piwną!

1.07.2022

Wakacje w Jasienicy 2022

 Jasienica, 1.07.2022

Witam Wszystkich bardzo serdecznie❗😘 / 😉

Co u Was❓😮


To był bardzo upalny dzień😅😅😅 Tak, w końcu zaczęły się wakacje❗🤣🤣🤣 siedziałem w oogrodzie moich Dziadków pół nagi😅😅😅 i szukałem sposobów na oziębienie. Piłem dużo płynów - niekonieczn8e alkoholowych i siedziałem w cieniu. Czytałem książkę i szkicowałem, rysowałem i malowałem. Stworzyłem jeden malunko - rysunek: koliber, spijający nektar z kwiatu.

Może to jenak nie koliber? 🤔 Tylko ptak mojej wyobraźni🙃 Mniejsza o to.



Pozdrawiam Was serdecznie i nadwyraz chłodno (bo starczy tych upałów... 🧊🧊🧊🧊🧊



30.06.2022

Poland 2022

 Jasienica, 29.06.2022

Witam wszystkich bardzo serdecznie❗

Co u Was?


U mnie bardzo gorąco i słonecznie. Tego dnia od około. 11 byłem w ogrodzie. Pod parasolem siedziałem i się dogrzewałem❗😅😅😅

Miałem też natchnienie artystyczne. Zaszłego wieczoru naszkicowałem ołówkiem suczkę Nasę jak stoi w pokoju i prosi... (o wodę, lub o wypuszczenie do ogrodu). A tego dnia ją po prostu wykolorowałem. Użyłem w tym celu farb plakatowych i kredek świecowych. Oczywiście ołówek i gumka były też na podorędziu. 

Po pracy artystycznej chodziłem trochę po ogrodzie. 

Wieczorem miałem tańce Zumba on - line Fitness Party G. 


Pod parasolem się smażę


Moje dzieło:
Pomoce 😋🤣❤️
Różany ogród 



25.11.2021

Przemiana życia Cecylii

Dawno, dawno temu po Bieszczadzkich lasach jechała karoca zaprzężona w cztery konie. W tej karocy prowadonej przez woźnicę, siedzieli książe Gytold i księżniczka Cecylia.
 Nagle, karoca się zatrzymała. Po 5 minutach postoju książęca para zaczęła pókać do woźnicy. Niestety, na próżno. Książe otworzył drzwi karocy i się wychylił. Zobaczył woźnicę z wybitymi pięcioma strzałami z łuku. Chciał coś powiedzieć, ale po chwili osunął się na drogę że strzałą wbitą w głowę. Księżniczka zaczęła krzyczeć, lecz na próżno. Łucznicy wyrwali z zawiasów drzwi karocy i jeden z nich wziął na ramię rozdygotaną Cecylię, która nie przestawała krzyczeć i wierzgać nogami.
_ Spokojnie, bo inaczej dostaniesz w koronę! - ostrzegł jeden z nich.
Roześmieli się wszyscy.
- Nie będziecie mi rozkazywać! Ja jestem księżniczką, a nawet królową! - odpowiedziała obużona.
- Możesz zostać Królową Złodziei, tylko przestań się wyrywać! - zapowiedział rzezimieszek, który wyglądał Cecylii na przywódcę.
Szli tak, i szli zagłębiając się w coraz głębszą gęstwinę mrocznego lasu. W końcu weszli do jakiejś chaty, gdzie rzezimieszek póścił Cecylię i wylądowała na słomie. 
- Zostaniesz tutaj, aż nie przyzwyczaisz się do nowej rzeczywistości - rzekł sucho i zatrzasnął drzwi.
Cecylia się rozpłakała. Łkała tak przez 3 dni i 3 noc. 4 - ego dnia nie miała już czym płakać, więc się uspokoiła. Wtedy przybył do niej Król Złodziei i przyniósł pucharek z wodą.
- Napij się i obmyj. Jestem Bir Bir - wyciągnął do niej rękę. 
Zaczęła żłopać wodę, bo od 4 dni nie miała niczego w ustach. Gdy już zaspokoiła suchość, zaczęła:
- Znalazłam się w nowej sytuacji i nie wiem co mam robić...
- Nigdy nie próbowałam.
Bim zaprowadził ją na strzelnicę
- Masz tu łuk i strzałę. Naciągasz łuk, celujesz i wypiszczasz strzałkę. Spróbuj.
Cecylia zrobiła tak, jak poinstruował ją Bim Bim. Trafiła w sam środek tarczy.
- No, to był strzał w dziesiątkę! - Bim nie mógł wyjść z podziwu. Podobnie jak Cecylia.
Wkrótce Cecylia stała się mistrzynią królową łuku. Zasmakowała życia z Bim Bamem i jego kompanią.
Większość królowych może jej zazdrościć przemiany życia.

Koniec.

2.10.2021

Opowiadanie: Długa randka w czasie pandemii:

 "Długa randka w czasie pandemi"

Zaczęło się w drugiej dekadzie października 2020. Zimno... Paraliżujący ziąb. W dodatku pandemia Covid - 19 zamknęła większość ludzi w domu, później nakazywała używanie masek/przyłbic, dystans i dezynfekcję. Falami nadchodziła, a potem przechodziła. I znów przychodziła, a potem znowu odchodziła.

Zofia Lorenzi miała dość ograniczeń i rystrykcji. Chciała zobaczyć twarze ludzi pracujących w jej osiedlowym markecie, a zwłaszcza tego faceta z zaopatrzenia. Jego silne mięśnie ramion i klatki piersiowej powodowały u niej , że dostawała gęsiej skórki. Marzyła o nim na jawie i we śnie. 

Podczas ostatnich zakupów, chciała kupić kilogram pomidorów. Niestety, była niskiego wzrostu i nie dostawała do najwyższej półki na której świeciły się świeże, dorodne pomidorki.

- Pomóc? - spytał facet z zaopatrzenia. 

- Yhm... - tyle tylko udało się jej wymamrotać.

- Ile sobie pani życzy?

Wtedy w Zofi pękła bariera wstydu

- Jaka pani? - zapytała obużona, ale z uśmiechem na twarzy - Zosia!

- Yyy... Więc, Zosiu, pół kilo? Kilogram?

- 30 dekagramów. Dziękuję. A ty jak masz na Imię? Umówisz się ze mną? - słowotok chciała opoanować, ale nie potrafiła.

-Jasne! Po mojej pracy, czyli o 20 - tej. Gdzie się spotkamy? Jestem Remigiusz.

- Wiesz, teraz w czasie pandemi raczej ciężko się umówić w mieście... Zapraszam Cię do siebie! - Zofia była taka szczęśliwa i podekscytowana, że nie mogła uwierzyć w to, czego właśnie dokonała.

Ale po chwili wróciła na zimę i zaczęła przygotowywać kolację:

stół nakryła obrusem, na środek poszły świece, talerze, sztućce, kieliszki. Wino Carlo Rossi schłodzało się w lodówce. Usmażyła gęś, podała ser płeśniowy. 

Wyprasowała czerwoną sukienkę, zrobiła make up... Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Ale trema w niej pozostała.

Nagle, zdzwonił domofon. Zerwała się na równe nogi i zaczęła biegać w koło pokoju. 10x. Kręciło jej się w głowie. Za 3 razem podniosła słuchawkę.

- Halo? - zaczęła nie śmiało.

- Remek. Wpóścisz mnie, czy mam próbować wejść na Spider - Mana? - zaśmiali się oboje.

... Zapukał do drzwi mieszkania. Nic, cisza. 

Po chwili chwycił klamkę i pociągnął w dół. Drzwi się otworzyły.

- Zosia? Zosia, jesteś? - spytał niespokojny. 

I tym razem nie odpowiedziała. Remigiusz zwątpił. Zaczął przeszukiwać jej mieszkanie, pytać sąsiadów... Nikt jej nie widział. 

Przemył wodą twarz w łazience i spojrzał w lustro. Wówczas zobaczył rozmyte postaci uciekające na koniu. Wyciągnął rękę i... go wciągnęło.

Po drugiej stronie lustra rzeczywiście była polna droga, po której pędziły konie. Remigiusz rozejrzał się dokoła i ujrzał inne pasące się w pobliżu na łące konie. Dopadł jednego i go dosiadł.

Od razu wszedł w galop. Dopędził ich w bardzo szybkim czasie. 

- Dlaczego mi ją zabrałeś? Kim ty właściwie jesteś? I co tu się właściwie wyrabia?  - chciał wiedzieć Remek. Ponieważ nie odpowiał, walnął go prawym sierpowym.. Ten zsunął się z konia. Remigiusz przeskoczył z konia na drugiego pędzącego konia.

- Zosiu, nic Ci nie jest? - spytał z ręką na sercu. Jego tętno waliło jak oszalałe. 

- Odkąd wskoczyłeś za mną do świata za lustrem, wiem, że nic mi nie grozi. - wtuliła się w niego i go pocałowała. 

Remek wstrzymał konia i zaczęli się pieścić...

Nagle, ich oczom ukazał się zamek... A raczej zamczysko!

- Chciałbym zobaczyć co skrywa ten zamek - powiedziała Zosia zzaciekawieniem.

- Jak sobie życzysz, skarbie.

I zagłębili się w jego mroczność. Był opustoszały. Na ścianach w komnacie królewskiej zobaczyli portrety zakapturzonej postaci w koronie.

- Ty, patrz! To chyba ta postać, która Cię porwała! - wykrzyknął odkrywczo.

-  To znaczy, że...

- Jesteśmy królem i królową! - razem orzekli i zaczęli tańczyć z radości. 

Wszystko rozkwitło, również uczucie miłości w nich. 

...Pewnego dnia lustro w komnacie królewskiej znów przybrało falistą postać. Królowa Zofia zawołała króla Remigiusza.

- To co, wracamy do naszego świata? - zapytała.

- No, chyba najwyższy czas.

Złapali się za dłonie i wskoczyli znów do lustra...

Wyskoczyli tam, gdzie niegdyś każde z nich wskoczyło, czyli z lustra Zosi. I...

Czas w ich świecie normalnie stanął w miejscu!

- Zgłodniałem.

- Ja też. Co powiesz na smażoną gęś w Carlo Rossi i ser płeśniowy?

- Idealnie!

... Po pierwszej randce, zakochali się w sobie na zawsze.


Koniec!












4.09.2021

Poland 2021

 Jasienica, 4.09.2021

Witam Was moje Kochane ❗😘/ moi Kochani ❗😉

Co u Was❓😮


U mnie wszystko jest ok. Kolejny dzień bez deszczu. Po wyschnięciu rosy z liści i trawy wyszedłem na połe. Po porannym rozruchu (obszedłem dom kilka razy), zsiadłem przy stole ogrodowym. Czytałem książkę i miałem natchnienie ❗😂🤣 Napisałem wiersz, dla kobiety, miłej memu sercu♥️. 
Potem spacerowałem kolejny raz po ogrodzie, a także trochę ćwiczyłem. Fotografowałem tylko kwiaty.

Róże
Malwy
Róże
Kosmos




25.08.2021

Randka w ciemno

 "Randka w ciemno"

To był wtorek 24 sierpnia. Wieczorem, szedłem sobie jednokierunkową ulicą. Słońce chyliło się ku zachodowi. Wstąpiłem do Restauracji Piwni Carowie, napić się jednego piwa. Przy barze siedziała piękna kobieta. Przy pierwszym stoliku siedziała para starszych ludzi. Ubrani w eleganckie stroje, raczyli się kalifornijskim Rossi. Stoliki numer 2 i 3 były wolne, natomiast przy ostatnim siedzieli tajemniczy mężczyźni. Mieli czarne długie płaszcze, czarne okulary i coś załatwiali. Być może ciemne interesy... Z głośników leciały ballady rockowo- metalowe

- Okocimskie lane - zwróciłem się do barmana. 

Ten napełnił i podał mi kufel. Kobieta zaczęła gatkę

- Masz fajny gust. Kupujesz ubrania u Lancerno, czy w Reserved?

- W Remenie - odpowiedziałem, Zbiłem ją z tropu. - A twoja piękna sukienka pewnie została kupiona w Montonie. Podkreśla twoje oczy i pasuje Ci do kolczyków. 

- Dziękuję - rzekła po chwili. Robiła wrażenie skoncernowanej, speszonej. 

- Jak Ci na Imię? -spytałem.

- Liliana - usłyszałem - A Ty?

- Lukas.

- Zostaniesz dłużej? - zapytała.

- Ńie. Kończę piwko i spadam. A Ty?

- Ja też. Ale bynajmniej nie do domu... Nad urwisko! Idziesz ze mną?

- To brzmi jak zaproszenie na randkę. Wchodzę w ciemno!

Nad urwiskiem nie znałem terenu. W dodatku była ciemna noc. Poprosiłem o podanie dłoni. Uczyniła to bez słowa odmowy. Położyliśmy się na trawie i patrzyliśmy w gwiazdy. 

Nagle, zaczęły piać koguty w oddali, a po chwili słońce obudziło się do wstania.

- Lili, dzięki za randkę w ciemno - powiedziałem.

Nasze usta spotkały się i... nic nie było jak przedtem!

Koniec

17.05.2021

Poland 2021


Kraków, 16.05.2021

Witam Was moje Kochane😘 / moi Kochani❗😉

Tego dnia była nie pogoda. Deszcz padał okresowo i było zimno 😨 

Nie wychodziłem z domu. Trochę ćwiczyłem, a także skończyłem spisywać z zeszytu na tablet opowieść p. t. "Lukas wśród piramid".

Tańczyłem zumba z internetu.

Wieczorem, zrobiłem nocne zdjęcia z okna. 













16.05.2021

Lukas wśród piramid

 

Lukas wśród piramid

Gdy wreszcie skończyła się pandemia koronawirusa, Lukas z przyjaciółmi pojechali na dwutygodniowy obóz na Pustynię Błędowską.

- Kawał p8aszczystej pustyni! - powiedział Paweł, przybijając słupek w piasek. 

Wkrótce namiot wzbił się w górę tworząc schronienie przed wiatrem i piaskiem. 

- No, w takim wigwamie, to człowiek odzyska siły! - uśmiechnięty od ucha do ucha Paweł postawił namiot i wszedł do środka. W sumie, w dwóch namiotach znalazło się 10 osób, po równo kobiet i mężczyzn. Nadszedł wieczór i noc.

O północy, Karolinę i Piotra obudziły szmery... Wyszli więc, przed swe namioty i ujrzeli żywą mumie! Oddalała się na wschòd. Nie chcieli budzić ekipy, więc powrócili do tematu przy śniadaniu.

- Wiecie co, z Piotrkiem widzieliśmy mumie w nocy! - zaczęła Karola.

Reszta ekipy nie mogła w to uwierzyć. Więc, wszyscy poszli na rekonesans w głąb pustyni. 

I tam, z nikąd, wyrosły 3 piramidy, tworząc trójkąt równoramienny.

- I co, teraz nam wierzycie? - spytali.

- Tak, oczywiście. - odpowiedzieli poważnie. 

Niebacząc na zagrożenie, Lukas poprosił Pawła o zrobienie sobie zdjęcia wśród piramid. I wtedy właśnie, dostali "gęsiej skórki"... Gdyż wejście pierwszej piramidy otworzyło się i wyszła najprawdziwsza mumia.

Niektórzy przetarli oczy, inni szczypali się po rękach. Ale to nie był sen, to była prawda.

- Uciekajmy! - przerażona Justyna już zamierzała czmychnąć, gdy mumia przemówiła:

- Nie bójcie się! Ja też chcę mieć zdjęcie... - lamętującym głosem. 

Ze zdumienia powiększyły się im oczy, a Lukasowi "szczękaa opadła" na piasek. Wszystko ze zdumienia. Ale spełnili prośbę mumii. 

Mumia uradowana zaprosiła całą ekipę do wnętrza piramidy. Było ciemno, nïc nie było widać. Oświetlili wnętrze czołówkami i ujrzęli samo złoto:

Złoty sarkofag, złote ściany, sufit, podłogę... wszystko lśniło złotem! 

Mumia oprowadziła ich po trzech piramidach, a potem urządziła im imprezę! Rozbłysnęły różnobarwne światła, z sufitu wyłoniły się głośniki, z których dj Mumia puściła dyskotekową muzykę.

I tak dwa tygodnie minęły im - jak mrugnięcie powiek - w miłym, starożytnoegipskim toważystwie.

Później, niestety, musięli się pożegnać z mumią... Ale obiecali, żebędą częściej odwiedzać Pustynię Błędowską. Co więcej,polecą to miejsce wszystkim internautom, bo:

"Super imprezy, w trzech piramidach!"


Koniec (i początek :-D)

2.05.2021

Gdybyś tylko wiedziała...


 "Gdybyś tylko wiedziała"


Gdybyś tylko wiedziała jak bardzo zależy mi na Tobie,

Może wtedy nie olewałabyś mnie - jak dwie byłe moje?

Zależy mi na Tobie , jak rybakowi na złotej rybce,

Jak fotomodelce na eko - torebce.

Jesteś mym marzeniem i snem,

Blaskiem, głosem i losem.

Tęsknie za Tobą i nie potrafię bez Ciebie funkcjonować,

proszę pozwól mi ze sobą wspôł0racować.

Obiecuję, że będę zaufanym przyjacielem

z Tobą będę dzielić się swoim dziełem.

Gdybyś tylko wiedziała jak bardzo zauroczyłaś mnie swym urokiem osobistym,

(być może) 0ok9chałabyś mñie swym sercem czystym.

4.02.2021

Zamach stanu w wykonaniu Korlenów

 

"Zamach stanu w wykonaniu Korlenów«


Obyczajem Korlenów było zabijanie. Zabijanie z premedytacją. Zabijali zawsze o ustalonej godzinie. Najczęściej o północy..

- Beny, to kogo dziś kropnîemy? - spytał Rolphy celując do wyimaginowanej postaci na papierze z pistoletu ASGD 60. Strzelił z odległości 500 metrów. Trafił w sam środek.

Beny nie mógł wyjść z podziwu.

- Rolphy, jesteś najlepszym strzelcem, jakiego znam! - pochwalił kolegę. - Zrrobimy zamach stanu i zastrzelimy prezydenta Alena McCrackena, podczas obmyślania planów na następny dzień! - pòwiedział Beny ładując swój pistolet. 

Wieczorem Rolphy siedział na dachu równoległego budynku i celował w otwarte okno sypialni prezydenckiej. Światło było wyłączone i żaden ruch nie był rejestrowany. 

Zapalił papierosa. Jego miętowy smak go orzeźwił i pobudził do działania. Zakaszlał i czekał, Beny wyposażył się w lornetkę wojskową Blackfire Zoom 10 - 30x50 i był Rolphy' ego "oczami". 

Po pięciu minutach, chyba najdłuższych w ich życiu, światło się włączyło i do sypialni wtoczyli się prezydent Alen i prezydentowa Ritha. McCracken zbĺiżył się do okna, w celu zmknięcia, gdy nagle, padł w tył. Pierś miał zakrwawioną. Ritha pochyliła się nad ciałem męża i dostała strzał w tył głowy, w potylicę..

- Rolphy, ruchy! - krzyknął Beny i zaczął biegnąć w stronę wschodniej ściany pogrążonej w mroku, a następnie spuszczając się w dół. Rolphy zrobił to samo 3 sekundy później.

Policjanci zajęli cały pałac prezydencki, podczas gdy zabójcy w szybkim tempie wmieszali się w tłum oszołomionych ludzi.

Po 10 minutach jechali nocnym autobusem, ubrani w czarne marynarki, czarne spodnie, okulary w tym samym kolorze i buty stonowane. Nie odzywali się do siebie. Słuchali Travolty w radiu. Nagle, wybiła 2. Radiowe wiadomości podały, że był podwójny zamach stanu. Sprawcy/sprawców nie znaleziono..

Bracia Korlenowie cieszą się wolnością!  

Więc uważajcie, żeby i Was nie kropnęli!


Koniec.

Nowy blog:

 https://muzunguorlik02.blogpost.com/