2.10.2021

Opowiadanie: Długa randka w czasie pandemii:

 "Długa randka w czasie pandemi"

Zaczęło się w drugiej dekadzie października 2020. Zimno... Paraliżujący ziąb. W dodatku pandemia Covid - 19 zamknęła większość ludzi w domu, później nakazywała używanie masek/przyłbic, dystans i dezynfekcję. Falami nadchodziła, a potem przechodziła. I znów przychodziła, a potem znowu odchodziła.

Zofia Lorenzi miała dość ograniczeń i rystrykcji. Chciała zobaczyć twarze ludzi pracujących w jej osiedlowym markecie, a zwłaszcza tego faceta z zaopatrzenia. Jego silne mięśnie ramion i klatki piersiowej powodowały u niej , że dostawała gęsiej skórki. Marzyła o nim na jawie i we śnie. 

Podczas ostatnich zakupów, chciała kupić kilogram pomidorów. Niestety, była niskiego wzrostu i nie dostawała do najwyższej półki na której świeciły się świeże, dorodne pomidorki.

- Pomóc? - spytał facet z zaopatrzenia. 

- Yhm... - tyle tylko udało się jej wymamrotać.

- Ile sobie pani życzy?

Wtedy w Zofi pękła bariera wstydu

- Jaka pani? - zapytała obużona, ale z uśmiechem na twarzy - Zosia!

- Yyy... Więc, Zosiu, pół kilo? Kilogram?

- 30 dekagramów. Dziękuję. A ty jak masz na Imię? Umówisz się ze mną? - słowotok chciała opoanować, ale nie potrafiła.

-Jasne! Po mojej pracy, czyli o 20 - tej. Gdzie się spotkamy? Jestem Remigiusz.

- Wiesz, teraz w czasie pandemi raczej ciężko się umówić w mieście... Zapraszam Cię do siebie! - Zofia była taka szczęśliwa i podekscytowana, że nie mogła uwierzyć w to, czego właśnie dokonała.

Ale po chwili wróciła na zimę i zaczęła przygotowywać kolację:

stół nakryła obrusem, na środek poszły świece, talerze, sztućce, kieliszki. Wino Carlo Rossi schłodzało się w lodówce. Usmażyła gęś, podała ser płeśniowy. 

Wyprasowała czerwoną sukienkę, zrobiła make up... Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Ale trema w niej pozostała.

Nagle, zdzwonił domofon. Zerwała się na równe nogi i zaczęła biegać w koło pokoju. 10x. Kręciło jej się w głowie. Za 3 razem podniosła słuchawkę.

- Halo? - zaczęła nie śmiało.

- Remek. Wpóścisz mnie, czy mam próbować wejść na Spider - Mana? - zaśmiali się oboje.

... Zapukał do drzwi mieszkania. Nic, cisza. 

Po chwili chwycił klamkę i pociągnął w dół. Drzwi się otworzyły.

- Zosia? Zosia, jesteś? - spytał niespokojny. 

I tym razem nie odpowiedziała. Remigiusz zwątpił. Zaczął przeszukiwać jej mieszkanie, pytać sąsiadów... Nikt jej nie widział. 

Przemył wodą twarz w łazience i spojrzał w lustro. Wówczas zobaczył rozmyte postaci uciekające na koniu. Wyciągnął rękę i... go wciągnęło.

Po drugiej stronie lustra rzeczywiście była polna droga, po której pędziły konie. Remigiusz rozejrzał się dokoła i ujrzał inne pasące się w pobliżu na łące konie. Dopadł jednego i go dosiadł.

Od razu wszedł w galop. Dopędził ich w bardzo szybkim czasie. 

- Dlaczego mi ją zabrałeś? Kim ty właściwie jesteś? I co tu się właściwie wyrabia?  - chciał wiedzieć Remek. Ponieważ nie odpowiał, walnął go prawym sierpowym.. Ten zsunął się z konia. Remigiusz przeskoczył z konia na drugiego pędzącego konia.

- Zosiu, nic Ci nie jest? - spytał z ręką na sercu. Jego tętno waliło jak oszalałe. 

- Odkąd wskoczyłeś za mną do świata za lustrem, wiem, że nic mi nie grozi. - wtuliła się w niego i go pocałowała. 

Remek wstrzymał konia i zaczęli się pieścić...

Nagle, ich oczom ukazał się zamek... A raczej zamczysko!

- Chciałbym zobaczyć co skrywa ten zamek - powiedziała Zosia zzaciekawieniem.

- Jak sobie życzysz, skarbie.

I zagłębili się w jego mroczność. Był opustoszały. Na ścianach w komnacie królewskiej zobaczyli portrety zakapturzonej postaci w koronie.

- Ty, patrz! To chyba ta postać, która Cię porwała! - wykrzyknął odkrywczo.

-  To znaczy, że...

- Jesteśmy królem i królową! - razem orzekli i zaczęli tańczyć z radości. 

Wszystko rozkwitło, również uczucie miłości w nich. 

...Pewnego dnia lustro w komnacie królewskiej znów przybrało falistą postać. Królowa Zofia zawołała króla Remigiusza.

- To co, wracamy do naszego świata? - zapytała.

- No, chyba najwyższy czas.

Złapali się za dłonie i wskoczyli znów do lustra...

Wyskoczyli tam, gdzie niegdyś każde z nich wskoczyło, czyli z lustra Zosi. I...

Czas w ich świecie normalnie stanął w miejscu!

- Zgłodniałem.

- Ja też. Co powiesz na smażoną gęś w Carlo Rossi i ser płeśniowy?

- Idealnie!

... Po pierwszej randce, zakochali się w sobie na zawsze.


Koniec!












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska 2025

Kraków, 3.04.2025 Witam Wszystkich bardzo serdecznie! Dzisiejszego dnia mogłem odpuścić WTZ-y , ale tego nie zrobiłem. Po "mojej dziewc...