19.07.2021

Wakacyjny etat niani

 "Wakacyjny etat niani"

W te wakacje pojechałem na odpoczynek w towarzystwie dziadka i jego dwóch sióstr nad polskie morze. Było upalnie i słonecznie. Opalaliśmy się na plaży i pływaliśmy w morzu.

Któregoś wieczoru, zjedliśmy kolację:

- racuszki drożdżowe z jabłkami i polewą truskawkową. Do tego koktajl jagodowy na maślance.

Po takiej kolacji poszliśmy na spacer do lasu. Tam, dziadek poszedł szukać grzybów i/lub innych skarbów lasu, a ja pchałem pusty wózek po alejce.

Nagle, na wózku pojawiło się dziecko! I zaczęło ryczeć na cały głos. Więc, ja starałem się je uspokoić, bujając je w przód i w tył. Uspokoiło się i nawet w moim mniemaniu, zaczęło mu się to podobać...

Nieoczekiwanie, wstało z wózeczka i zaczęło w szybkim tempie uciekać! Ja za nim. Na Promenadzie Słońca urwał się po nim ślad...

Pomyślałem sobie, że może udało się w kierunku morza. Ruszyłem w ślad za nim.

W połowie drogi poczułem, że ktoś chwyta mnie za ramię... Odwróciłem się i ujrzałem dwóch dżentelmenów w nienagannie dopasowanych garniturach, pod krawatem koloru smoły lub sadzy.

Po mimo nocy, mięli na nosach czarne okulary. Jeden z nich, spytał mnie 

.nieskładnie, czy nie widziałem dziecka..

Przytaknąłem i długo odpowiadałem na ich pytania. Przypominało to śledztwo

Po czym pobiegli nad morze, w stronę plaży. Ja w pościg za nimi.

To przypominało Prawdziwe spotkania Facetów w Czerni. Bardzo szybko zszedłem po 47 schodkach zejścia poznańskiego, non stop wypatrując dziecka i facetów w mroku. Dziecko pluskało się w morzu w świetle księżyca i gwiazd. Wyglądało na szczesliwe.

Faceci w Czerni za nim!

Na niebie pojawił się "latający talerz", który wciągnął dziecko i Facetów w Czerni. Odlecieli w przestrzeń kosmiczną... I ślad po nich zaginął!

Na zegarku dochodziła siódma (rano). Wróciłem do domu. Przerażona rodzina odetchnęła z ulgą, gdy mnie zobaczyli.

Powiedziałem Im prawdę:

- Miałem etat na nianię - wyznałem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Music for today: