Phuket, 11.03.2019
Witam Was moje Kochane! 😘 / moi Kochani! 😉
Z dniem dzisiejszym stała się straszna rzecz: mianowicie, mój wózek elektryczny, moje "Ferrari II" odmówiło działania... A było to tak:
Wyjechałem na lunch do "Centrum sportu" Club House. Wózek w pełni naładowany grzmiał. Ale nie tak długo... Już za osiedlem "Chaiyapruerk" wysiadła bateria, rozładowała się. Wróciłem, więc do domu - na piechotę - po ładowarkę. "F II" wlokło się jak żółw, ale jeszcze jechało. Po piskach, jednak musiałem je pchać... Zdjąłem koszulkę i pół nagi zacząłem pracę wołu😅💪 Nawet jakoś mi to szło. W C. H. L. H. P. dałem je do ładowania, a sam zjadłem lunch: sweet and sour stri fried chicken. Do tego domówiłem ryż i jajka sadzone + woda mineralna.
Wieczorem byłem na Zumba Fitness with Gabry😘. Udało się to tylko dzięki temu, że Margareta😘miała wolne popołudnie i mogła mnie tam zawieźć i przywieźć s powrotem. Super było jak zwykle! 👌😅💪 Tańczyłem do upadłego! Tym razem byłem w środkowym tylnim rzędzie, gdzie znajduję się Zumba barek. Tam też ustawiłem aparat na samowyzwalacz i cyknąłem sobie zdjęcia z grupą.
menu
my lunch
Zumba fitness
Zapraszam też na:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz