" Sprzątanie z niespodzianką"
Pewnego razu do pracowni rękodzieła zawitał wielki bałagan. Nikt nie wiedział, co gdzie jest, a terapeuci/uczestnicy się zagubili. Na zegarze dochodziła 9-ta i nikt nie mògł się połapać - Co? Gdzie? Kto?
Pô 9-tej przybył z odsieczą Lukas! Zebrał śmieci z 0odłogi, i wyczyścił blaty. Paulina umyła naczynia, a Agata wymopowała podłogę.
9 godzinie 11-tej pracownia lśniła czystością, porzątkiem i przykładem. My zaś, choć zmęczeni, za to zadowoleni z efektòw.
Agata ogłosiła przerwę śniadaniową.
Nagle, pod oknem pracowni pojawił się sam Tiffani! I mòwi:
Czysto tu i schludnie jak w pałacu! Idealne miejsce na śniadanie! - wprosił się.
Ale jak usłyszał, że to nie żaden pałac, tylko pracownia rękodzieła. I że nie żadna służba jest odpowiedzialna za porządek, tylko my, niepełnosprawni jesteśmy przyczyną tego ładu, zdziwił się ogromnie, przetarł oczy i rzekł: tylko:
- Zwracam honor i jestem pełen uznania! Będę częściej wpadał tutaj na mistrzowskie śniadania!
Po śniadaniu z Tiffani, pożegnaliśmy naszego gościa, a my powròciliśmy do pracy warsztatowej:
Agata pracowała przy laptopie, Paulina robiła podpałkę.
Klaudia wròciła z rehabilitacji i pomagała Paulinie tworzyć podpałki, a ja pisałem w notatniku, szkicowałem i malowałem.
I tak wspòlnymi siłami rozprawiliśmy się z niszczycielskim bałaganem, w pracowni rękodzieła.
Koniec!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz