Phuket, 20.01.2020
Witam Was moje Kochane❗😘 / moi Kochani❗😉
Po 13:30 wyjechałem z domu na swoim dwuosobowym wózku elektrycznym (na drugim siedzeniu wiozłem kule).
Dojechałem na luzie - 450 m - do restauracji piekarni włoskiej, gdzie dziś zjadłem lunch.
Następnie pojechałem na przejażdżkę po molo.
Było pięknie! Słońce nie świeciło mocno - było zakryte chmurami - i nie padało. A na termometrze magiczne 35 st. C❗😅
Rozkoszowałem się temperaturą, uśmiechami ludzi😉, przyrodą...
Aż tu nagle, dobrze że już wracałem, ale, wózek zwolnił... 😵 Byłem zszokowany. Aż wkońcu całkiem staną😵 Dobrze, że Tajowie pomogli! Pchnęli mój wózek tak, że zaczął działać i jakoś się doczołgałem❗
Aż tu nagle, dobrze że już wracałem, ale, wózek zwolnił... 😵 Byłem zszokowany. Aż wkońcu całkiem staną😵 Dobrze, że Tajowie pomogli! Pchnęli mój wózek tak, że zaczął działać i jakoś się doczołgałem❗
Była to przygoda mrożąca krew w żyłach❗ Naszczęście dobrze się skończyła😅
"U Włocha" - Piekarnia i restauracja
to chyba jaśmin?
w porcie
Ufff... Ledwo się "doczołgałem" pod biuro, gdzie jest stacja ładowania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz