Phuket, 28-30.10.2017
Witam Was moje Kochane! 😘 / moi Kochani! 😉
W tych dniach byłem chory... Najpierw wyskoczyła mi gorączka 40 stopni, później wirus zaatakował moje gardło. Pomimo to nie poddałem się! Zaciekle z nim walczyłem (i walczę do tej pory).
W tych dniach byłem chory... Najpierw wyskoczyła mi gorączka 40 stopni, później wirus zaatakował moje gardło. Pomimo to nie poddałem się! Zaciekle z nim walczyłem (i walczę do tej pory).
29-tego żeby nie tkwić w domu jak Kasim w grocie, pojechałem z Margaretą do miasta. M. załatwiała parę spraw, a ja zdejmowałem co było ciekawe.
Popołudniu pojechałem do Phuket Top Team, ale nie żeby ćwiczyć... kaszlałem. Powiedziałem że wczoraj miałem wysoką gorączkę i zakaszlałem. Współczuli mi i życzyli szybkiego powrotu do zdrowia i do treningów. To bardzo miłe😊.
Ponieważ było upalnie zdjąłem t-short i paradowałem bez. Ktoś cyknął mi fotki.
Później pojechałem na spacer. Chłopaki dobijali się przed kamerę i chcieli żeby im zrobić zdjęcie.
W drzwiach fabryki lateksu widniała fotografia Króla Ramy IX.
Wieczorem przejeżdżałem koło Tiger Muay - Thai. W Chalong Black Label Bar trwały przygotowania do przyjęcia. Choć nie byłem zaproszony cyknąłem fotki. Protein Bar przygotowywał się na Halloween Party. Wracając do domu wstąpiłem ponownie do PTT i zrobiłem sobie foty z dziewczynami!! 😁
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz