Phuket, 19.11.2017
Witam Was moje Kochane! 😘 / moi Kochani! 😉
Co u Was? 😯
U mnie wszystko ok. To była niedziela. Fajny dzień! 😏 Do popołudnia byłem w domu. Trochę ćwiczyłem z taśmą, na siedząco-stojąco. Uczestniczyłem w Mszy Świętej (transmisja on-line) z Opactwa w Tyńcu.
Później pojechałem na spacer. Hinduskiego Boga Ganeśa (https://pl.wikipedia.org/wiki/Ganeśa) sfotografowałem jako pierwszego. Następnie stanęła przede mną kamienna postać Tajki . Co prawda nie była zbytnio rozmowna 😉, ale na. zdjęcie nadawała się jak najbardziej. Do kompletu dołączył także lew (strażnik). Dojechałem do początku ulicy Soi Ta - ied, skąd roztaczał się piękny widok zachodzącego słońca. Cyknąłem 4 zdjęcia. Wstąpiłem do Butterfly Bar. Jednak nic ciekawego się tam nie działo... Tajka robiła coś na telefonie (pisała albo grała). Nie było zbytnio klientów i wiało nudą. Niezostałem tam długo. Oddaliłem się po około 15 minutach. Pojechałem do marketu, gdzie kupiłem mleko czekoladowe. Byłem też w owocowym, gdzie kupiłem ananasa.
Hinduski Bóg Ganeśa
kamienna postać Tajki
lew (strażnik)
zachód słońca
Tajka z Butterfly Bar i róże
Zapraszam do komentarzy i na FB:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz