14.11.2017

Wesoły


Stanisław Wyspiański



SW 


1905 sierpień 








Wesoły jestem, wesoły 


i śmieję się do łez; 


choć jesień już na poły, 


kwitnący czuję bez. 










Wesoły jestem, jary, 


choć idą czasy burz; - 


widzę z otuchą wiary 


kwitnących ogród róż. 










Wesoły jestem, świeży - - - 


- cóż to? na marach trup? 


To ciało tylko leży, 


lecz duch jak ognia słup. 










Wesoły jestem, młody, 


już zbywam zbytnich piór, 


już idę w krąg swobody, 


już słyszę gwiezdny chór. 






Już słyszę, biją dzwony 


wysoko w niebios strop - 


trup dawno pogrzebiony - 


duch niesie pełny snop. 






Ach, któryż jestem żywy, 


czy ten, co leci wzwyż - 


czy ten, co zmarł szczęśliwy, 


ściskając w dłoni krzyż - ? 






Czy ten, co skrzydeł loty 


przez żywot miał związane - 


czy ten, co ciska groty 


o krzemień gwiazd krzesane - ? 






Czy ten, co legł przykryty 


kirami i całunem - 


czy ten, co mija szczyty 


i drogę tnie piorunem - ? 






Czy ten, co legnie zmożon 


przed świątyń własnych progiem 


czy ten, co niezatrwożon 


na Sąd ma stanąć z Bogiem - ? 






O, chcą, ode minie chcą, 


by hart był zawsze w sile, 


by wciąż ich wzruszał łzą, 


podniosłą łzą na chwilę. 






By hart był w dźwięku słów, 


by jęk był pełen siły, 


by dreszczem wstrząsnął znów 


i żywych, i mogiły. 






Lecz nie spostrzegli snadź, 

żem dość już chyba gadał, 




by siłę Chóru znać, 

by Chór mi odpowiadał. 




Więc dzisiaj muszę rzec 

tym, co w mym Chórze żyli, 

niech wiersze rzucą w piec, 

bo oni się gapili. 










Stanisław Wyspiański 
Sierpień 1905 






Więcej wierzszy również innych, wspaniałych pisarzy: 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz