Phuket, 20.11.2017
Witam Was moje Kochane! 😘 / moi Kochani! 😉
Za mną kolejny dzień. Bardzo zresztą miły. Padało... Nie przez cały dzień, ale padało. Z rynny lała się woda ciurkiem! Zrobiłem dwa zdjęcia. Popołudniu pojechałem na spacer. Niesamowicie słońce zachodziło! Zrobiło się przez chwilę romantycznie! 💕 Wyjąłem aparat i ciach! 😊 Chciałem pójść do dentysty: Wydaje mi się, że mam dziurę w zębie... Dentist Stationary sprawiało wrażenie czynnego. Świeciło się światło.. Jednakże to były tylko pozory! Nie było w środku żadnego człowieka, a drzwi były zamknięte. Ze mną stali ludzie, pacjenci którzy też czekali do dentysty i byli lekko podenerwowani. Mnie chciała złość roznieść! 😡 Ale cóż, opanowałem się i pojechałem dalej. Przed opuszczeniem tego uroczego przybytku, zrobiłem zdjęcia dokumentujące.
Z nerwów musiałem nieco się odprężyć. Pojechałem do baru (Massi Sport Bar). Zamówiłem małego Chang - a (słoń po tajsku). Rozmawiałem z klientami, ludźmi, którzy tak jak ja relaksowali się przy butelce złocistego napoju bogów.
A co u Was? 😲
zlewa z rynny po deszczu
fenomenalny zachód słońca
nie palić i nie drurianić!
podobno miała być dziś czynna! 😡
z rozpaczy musiałem się napić piwka
z Alice 😘
Zapraszam do komentowania i na FB:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz