Phuket, 16.12.2018
Witam Was moje Kochane! 😘 / moi Kochani! 😉
Dzisiaj spałem do 11 😴😂 Cóż, niedziela, ma swoje prawa! 👊
Na polu było przyjemnie, chłodno 😁 Wszystko dzięki silnym i chłodnym powiewom wiatru. Chodziłem z balkonikiem po ulicy. Doszedłem aż do Club House 💪😅. Odpocząłem sobie długo, na chodziku. A później powrót!
Popołudniu też byłem na spacerze, ale tym razem pomoc wózka elektrycznego, mojego "Ferrari II" była niezbędna. Pojechałem tam, z myślą, by pójść do sauny. Zaparkowałem "F II" tak, żeby nikomu nie przeszkadzał i udałem się do męskiej przebieralni i jacuzzi. W jacuzzi byli jacyś mężczyźni. Ukłoniłem się im i wszedłem do sauny, uprzednio rozebrałem się do bokserek. Jak zwykle było bosko! 😅 Zapomniałem nastawić samowyzwalacza w telefonie, ale na oko byłem tam jakieś 15-20 minut. Wokół piękne kwiaty Plumerii białej kwitły, majny brunatne i inne ptaki śpiewały, a zza murku słyszałem śmiechy i rozmowy kobiet, Tajek i chyba nie tylko.
Nim wziąłem prysznic i się ubrałem minęło trochę czasu.
Gdy wyjeżdżałem s powrotem do domu na zewnątrz było już całkiem ciemno. Na szczęście popołudniu noszę w saszetce na pas (w "na paśniku") min. czołówkę, która świeci jasnym błyskiem dwuświetlnym: białym i czerwonym.
hibiskusy, czyli róże chińskie
jacuzzi przed sauną
plumeria biała
gdy wracałem z sauny do domu, było już całkiem ciemno...
...światło z czołówki rozświetla ciemności!
A co u Was? 😵
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz