„Zmyślona historia o
powstaniu Żubra“
Pierwsze śniadanie
skończyłem o 11:30. Najadłem się po dach!
Zrobiłem sobie kromkę chleba, do tego surówka jarzynowa, dwa jajka
sadzone na bekonie. Było pyszne!
Wcześniej ćwiczyłem z taśmą
fitness po 300x na każdą rękę. Po wysiłku fizycznym poszedłem pod prysznic.
Zacząłem coś tam
sobie skrobać w zeszycie, aż nagle...
Usłyszałem dziwne
dźwięki w ogrodzie. Wystawiłem głowę na zewnątrz i ujrzałem żubra! Jak żywy
skubał sobie trawę. Żubr?! W Tajlandii przecież nie żyją żubry...
- No i co się tak
gapisz? – spytał ludzkim głosem. I dalej sobie skubał trawkę.
- Panie Żubrze
Niechże się Pan tak nie cza!
A on do mnie mówi:
- Czai, nie czai,
napić się trzeba! Co powiesz na partyjkę w pokera przy piwku?
- zaskoczeń nie było
końca.
Zagrałem z nim w
karty. Oczywiście graliśmy o kasę. Kto wygra, temu przegrany wisi 500 zł!
Tak się przyjemnie z nim
piło grało. Ja wygrałem! Wypłacił mi kasę, i wskoczył do mojego kufla i.. Tak
powstało piwo Żubr! 😂
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz